Półwysep


Niedzielna wycieczka na półwysep helski i oczywiście Atos jak zawsze z nami.
Pierwszy raz był aż tak daleko i trzeba przyznać, iż trochę się nudził w samochodzie.

Jednak jak juź tylko dojechaliśmy był w niebiosach - wszystko takie nowe, takie inne więć Atos sam nie wiedział gdzie ma podejść i co powąchać.

Biegał jak szalony po całym deptaku, aż trudno było go utrzymać na smyczy. Jednak prawdziwa zabawa zaczęła się na plaży.

Pierwszy raz widział morze, więc nie mógł się nadziwić jaka to wielka "kałuża". Naprawdę ciężko go było utrzymać, żeby nie wskoczył do wody. Dobiegał do fali i pił wodę - choć nie mógł zrozumieć, dlaczego ta woda od niego ucieka. Potem tarzanie się i kopanie w piasku i odpoczynek. Następnie obiadek w pabie, gdzie pozwolono nam z nim wejść.

Picie słonej wody odbiło się podczas powrotu. Już przed Władysławowem piszczał, że chce pić i nie mógł usiedzieć na miejscu, choć z reguły zachowuje się w samochodzie spokojnie. Musieliśmy się więc zatrzymać przy sklepie, aby kupić mu wodę. Napił się szczęśliwy i potem było już wszystko dobrze. Bardzo fajna wycieczka.

 

Atos - najlepszym przyjacielem człowieka


Powrót do poprzedniej strony